Rozdział 8
JUSTIN POV
-Co ona sobie wyobraża?! Nie może mnie tak ignorować? Chce, żebym był zazdrosny? Udało jej się!-Mój wewnętrzny głos dawał o sobie znać.
Nie rozumiem. Jak mogę być o nią zazdrosny? Znam ją kilka dni dni, a nie mogę przestać o niej myśleć. W głowie ciągle mam tę chwilę, gdy siedziała na krawężniku. W moim aucie do tej pory roznosi się zapach jej odurzających perfum. Ona nie jest taka jak inne. Nie jest słaba. Fakt, że denerwuje mnie jak nikt inny, ale podoba mi się to. Lubię, gdy jest zła. Zawsze wtedy mogę ją zgasić mówiąc, że jest seksowna. To na nią niesamowicie działa. Słodko się rumieni. BOŻE KURWA CO JA MÓWIĘ?! Ta laska jest wnerwiająca i najchętniej zostawiłbym ją na tym krawężniku. Ominęłoby mnie to wszystko.
Wróciłem do domu. Tam też pachniało nią. JA PIERDOLE czy ja się jej kiedyś pozbędę? Poszedłem do swojego pokoju. Na poduszce zostały ślady po tuszu do rzęs. Sięgnąłem do barku po jednego z moich kumpli. Jack Daniels. Dobry z niego przyjaciel. Nigdy nie próbował ukraść mi dziewczyny i był zawsze w chwilach, gdy go potrzebowałem. Nachlałem się. To prawda...ale miałem powód...a w sumie...nie miałem. Ta lala dla mnie nic nie znaczy. Wysłałem jej wtedy SMS o takiej treści: Kce ciw tu f muim dumu heilclhchl mahlwem sip dli cubue. Tekst mało zrozumiały, ale można z niego wywnioskować, że chciałem, aby przyjechała i upiłem się specjalnie dla niej. Po kilku minutach usłyszałem sygnał telefonu.
-Justin?! Co ty do mnie wysyłasz? Upiłeś się?
-Oczywiście, że nie kochanie...-Mój głos brzmiał bardziej jak bełkot.
-Zaraz będę.
Po tych słowach rozłączyła się.
5 minut później usłyszałem dźwięk dzwonka. Doczołgałem się ze schodów aż do drzwi. Za nimi stała ona.
BELLA POV
Gdy Justin otworzył mi drzwi, poczułam ostry odór alkoholu.
-Co ty ze sobą zrobiłeś człowieku?
-Ja?? Ja nic- Zaśmiał się.
-Jesteś kompletnie pijany. Ile ty wypiłeś??
-Powiedzmy, że spotkałem się z moim dobrym kumplem Jackiem. Jackiem Danielsem.
-Zabawne.-Odepchnęłam go i weszłam do domu. Od razu popędziłam na górę do jego pokoju. Barek był otwarty. Stały w nim pełne butelki wszystkiego. Od wódki, do taniego wina. Miałam zamiar pozbyć się wszystkiego. Po kolei wyrzucałam każdą z butelek przez okno. Tuż pod oknem jego sypialni znajdował się kontener na śmieci. Akurat był pusty, więc przyglądałam się jak szkło rozbija się na drobny mak, a zawartość wylewa się.
-Co ty kurwa zrobiłaś?-Justin wparował do pokoju w momencie gdy ostatnia butelka wylądowała w kontenerze.
-Wyrzuciłam to cholerstwo. Widziałeś się w lustrze? Takie libacje alkoholowe ci nie służą.
-Wiem lepiej co jest dla mnie dobre!
-Alkohol nie jest!
-Dlaczego mieszasz się w moje życie?! Odpierdol się ode mnie. Zależy ci na mnie?! Zawiozłem cię raz do domu, a ty już włazisz z buciorami w moją prywatność!
-Hahahaha co proszę? Nie chcę mieć z tobą nic do czynienia! To ty cały czas zawracasz mi głowę. Nie chcesz się odczepić! Cały czas próbujesz mi wmówić, że coś dla mnie znaczysz! Nie znaczysz! Jesteś kryminalistą! Zabijasz ludzi za pieniądze!
Justin nie wytrzymał podszedł do mnie i po prostu uderzył mnie w twarz. Dotknęłam mojego policzka i poczułam, jak z każdą sekundą robił się coraz gorętszy. Słone łzy spłynęły mi po policzkach. Odwróciłam wzrok od Justina stojącego przede mną jak wryty i uciekłam. Nie chciałam go znać! Był dla mnie wtedy nikim.
JUSTIN POV
Dlaczego ją uderzyłem? Nie wiem...nie panowałem nad swoimi emocjami. Gdy wyszła, miałem ochotę za nią pobiec, przytulić i nie puścić już nigdy. Nie zrobiłem tego. Za to rozwaliłem kilka wazonów i stare zdjęcie mojej "byłej".
No to mamy kolejny rozdział. Jak myślicie. Czy Bella będzie chciała utrzymywać z Justinem jakikolwiek kontakt po tym, co jej zrobił??? Tego dowiecie się w piątek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz