piątek, 27 grudnia 2013

                                                               Rozdział 1

   Siedziałam w domu popijając poranną kawę. Zaraz miałam iść do pracy, gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Gdy je otworzyłam, stała w nich moja przyjaciółka.
   Debby, to wiecznie uśmiechnięta dziewczyna. Znamy się od podstawówki. Ona jest ode mnie o rok starsza i odkąd pamiętam, zawsze mnie broniła. Szczerze mówiąc, nie byłam lubianym dzieckiem. Nie miałam markowych i modnych ciuchów. Mimo to, ona zawsze była ze mną. Była jedyną osobą, której mogłam się wyżalić.
    Tak więc Debby przyszła po mnie i przywitała mnie wielkim uśmiechem. Pocałowałam ją w policzek, zarzuciłam na siebie kurtkę i wyszłyśmy z domu.Cała droga do pracy minęła dość spokojnie. Ahh! zapomniałam powiedzieć gdzie pracuję. Tak więc jestem barmanką w pobliskim barze.Budynek stał na mało uczęszczanej ulicy. Największe tłumy można spotkać zazwyczaj podczas ważnych meczy.
-Hej Bells!-Siemka Debbs!-Powiedział John
  John to właściciel knajpy, jest on również kucharzem. Jego szarlotka jest bajeczna!
-Cześć John!-Rzuciłyśmy razem.
-Nie zapowiada się na tłumy.
   Nagle szklane drzwi baru otworzyły się, a do naszych uszu dotarł dźwięk dzwonka. Do restauracji wszedł mężczyzna. Muszę przyznać, był przystojny. Na jego widok, Debby zmiękły nogi. Wcześniej wspomniany mężczyzna podszedł do baru, popatrzył się na nas i puścił oko w moją stronę. Zrobiłam obojętną minę.
-Co podać?
-A co proponujesz?-Chłopak uśmiechnął się zawadiacko.
-Proponuję kawę i ciasto.
-Jak masz na imię ślicznotko?
-Bella...coś chcesz jeszcze wiedzieć?
-Ej...nie tak ostro. Ja jestem Damon.
Podeszłam do Debby, szepnęłam jej do ucha, żeby ona obsłużyła klienta. Chłopak najwyraźniej nie był zadowolony z tego powodu,bo nie zamówił nic, podał mojej przyjaciółce jakąś kartkę i wyszedł z lokalu.
-Ej Bella, to chyba dla ciebie.
Rzeczywiście, na karteczce było napisane: Dla Belli. Otworzyłam ją i zobaczyłam nr. telefonu. i napis "zadzwoń"
-Hahahahaha. Zabawne.-Zgniotłam kartkę w kulkę i już miałam ją wyrzucić do śmieci, ale moja "siostra" zatrzymała mnie.
-Nie wyrzucaj. Może ty się jemu na serio podobasz.
-Ta...wygląda na takiego, który co tydzień sobie zmienia laskę.
-Ja na twoim miejscu bym tego nie robiła.. Widziałaś, jaki on był przystojny?
-Może i przystojny.


Rozmowę przerwał nam ponowny trzask drzwiami. Do środka weszło dwóch chłopaków.

Moją uwagę przykuł jeden z nich. Wysoki  brunet. Na głowie miał fullcapa. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Spojrzałam na Debby. Ona przyglądała się drugiemu z iskierkami w oczach. Chłopcy podeszli do lady.
-Co podać?
-2 kawy.
-Zaparzyłam 2 espresso i podałam.Nagle do bruneta z fullcapem zadzwonił telefon.Usłyszałam męski głos.
-No siema Justin! Słuchaj trzeba coś zrobić, bo ten huj dalej chodzi po tym świecie.
-Dobra, załatw ekipę i broń. Dzisiaj będzie już wąchał kwiatki.
           Zdziwiłam się tą rozmową. Wynika z niej, że Justin i jego koledzy planują jakieś zabójstwo. Jego kolega cały czas mi się przyglądał.Brunet zakończył połączenie, klepnął drugiego w plecy, zostawił napiwek. I wyszedł. Potem usłyszałam tylko jak odjeżdżają z piskiem opon.








No i kochani. Mamy pierwszy rozdział. Wiem, że nie piszę dla komentarzy, ale chciałabym wiedzieć, że ktoś interesuje się moim blogiem. 5 komentarzy-następny rozdział. <3










                                                                 Prolog

 Życie to droga. Czasami jest na niej dużo przeszkód,ale może też być prosta, usłana kwiatami. Dotychczas uważałam, że moja droga jest nudna i zwykła. Jednak to się zmieniło gdy go poznałam. Wysoki, przystojny brunet o miodowych oczach. Nie był zwykłym, normalnym chłopakiem. Był inny... Nie można było go nazwać grzecznym chłopcem. To, co wydarzyło się potem zobaczycie w następnych rozdziałach tego opowiadania...

czwartek, 26 grudnia 2013

                                                                        Postacie:


Bella Moore:

19-latka z Cansas. Jej życie jest nudne i zwykłe.Do czasu, aż poznaje młodego, przystojnego chłopaka, który ma problemy z prawem. Czy to, co ich połączy będzie prawdziwe?...














Justin Bieber:

19-letni Kanadyjczyk.Wyjechał do Cansas z powodu problemów z policją. Pomimo tego nawet tam sprawia kłopoty. Poznaje Bellę i traci dla niej głowę.














Debby Shay:


20-letnia Debby to najlepsza przyjaciółka Belli. Nie popiera znajomości z Justinem. Czuje się jak jej starsza siostra i nie chce, by ktoś skrzywdził Bellę. Jest zakochana w Chrisie













Chris Benson:
                                                            22 letni najlepszy kumpel Justina. Zawsze bierze jego winę na siebie i traktuje go jak małego braciszka, co bardzo denerwuje 19 letniego Kanadyjczyka. On również jest zakochany w Belli,lecz z powodu przyjaźni, nie okazuje tego.






Damon Light:


Każda dziewczyna w mieście jest nim oczarowana.Każda, oprócz Belli.Damon dziwi się temu i stara się nachalnie zwrócić na siebie jej uwagę.










A więc niedługo będziemy mieli początek tej opowieści. Mam nadzieję, że wam się spodoba.